• Cyberaktywizm

    tekst: Szymon Wójcik, NUMA 06/2014

Najnowsze Artykuły

  • Agresja w sieci

    Wiele tekstów poświęcono tematyce ochrony przed agresją w internecie. Dużo trudniej dowiedzieć się czegoś o tym, jak samemu uniknąć zostania sprawcą takiej agresji. Ten artykuł odpowiada na to pytanie.

    tekst: Jacek Pyżalski

    czytaj
  • Wymyślam, animuję, prezentuję

    Gdy zdjęcie nie wystarcza, może czas na animację? Dzięki internetowi realizacja filmu animowanego nigdy nie była prostsza. Uwaga! Kamera!

    tekst: Sylwia Jakimiak rightclick.pl

    czytaj
  • Ta szkoła jest odblokowana

    I Ty możesz zmienić oblicze swojej szkoły! Chcesz łapać WiFi na korytarzu? Wyjąć komórkę spod ławki? Notować na laptopie? Czy może masz pomysł na inne zastosowanie nowych technologii podczas lekcji?

Aktywność społeczna w internecie to nie tylko klikanie ?Lubię to? na Facebooku. Stwórz własny awatar i wyślij go na demonstrację przeciw cyberprzemocy


Internet to nie tylko miejsce rozrywki i nieograniczona przestrzeń dzielenia się zdjęciami śmiesznych kotów. To także miejsce, gdzie tysiące i miliony świadomych obywateli może domagać się rozwiązania spraw, które są dla nich ważne. Cyberaktywizm to właśnie wykorzystanie internetu do akcji protestacyjnych, lobbingowych, czy po prostu do zwrócenia uwagi na problem społeczny. Choć cyberaktywizm występował w różnych formach już od dawna, w ostatnich latach dzięki rozwojowi mediów społecznościowych przybrał na sile. Wszyscy słyszeli o tym, jak demonstranci skrzykiwali się przez Facebooka podczas wydarzeń tzw. Arabskiej Wiosny czy w czasie akcji Occupy Wall Street. Internet staje się szczególnie przydatny w sytuacji, kiedy mamy do czynienia z oficjalną cenzurą informacji. Właśnie przez globalną sieć rozpowszechniono fakty o brutalnych poczynaniach władz w Birmie czy Chinach (choć w tym ostatnim kraju władze starają się kontrolować także internet). Internauci są niezależni od tradycyjnych mediów, potrafią zwrócić uwagę na problem pomijany przez dziennikarzy czy polityków.

Slack, click czy hack

Cyberaktywizm budzi też czasem zastrzeżenia. W USA pojawiły się określenia, takie jak slaktywizm (slacktivism, od angielskiego slacker - leniuch) czy kliktywizm (clicktivism), których używa się na określenie "kanapowych aktywistów"-  zaangażowanych jedynie w klikanie "Lubię to" i udostępnianie stron na Facebooku. Jednak tak naprawdę, nawet te niewymagające wiele wysiłku działania mogą przynieść duże efekty. Nagłośnienie pewnych problemów w internecie często przekłada się na konkretne działania w świecie realnym. Tak było np. w 2010 r. w Egipcie, gdzie strona na FB "We are all Khaled Said" upamiętniająca zabitego przez policję młodego człowieka uzyskała kilkaset tysięcy polubień, co w rezultacie doprowadziło do protestów i procesu sądowego zabójców Khaleda. Coraz częściej cyberaktywizm przyjmuje bardziej wyrafinowane formy i nie sprowadza się tylko do udostępniania informacji oraz organizowania zebrań, p kiet czy demonstracji przez Facebooka lub inne serwisy. Tzw. haktywizm (hacktivism) to wykorzystanie wiedzy informatycznej (hakerskiej) do osiągnięcia konkretnego społecznego lub politycznego celu. Prawdopodobnie najbardziej znanym haktywistą jest Julian Assange, twórca platformy upubliczniającej przecieki WikiLeaks. Często haktywizm przyjmuje też postać hakerskich ataków na strony internetowe instytucji rządowych, na które sprawcy chcą wywrzeć presję. Głośnym polskim przykładem było zablokowanie 19 stycznia 2012 roku stron internetowych Sejmu, Premiera, Prezydenta i Ministerstwa Kultury przez grupę Anonymous w ramach protestów przeciwko ACTA.

Wirtualny marsz

Dużo mniej kontrowersyjną, a mało znaną i mało jeszcze rozpowszechnioną formą cyberaktywizmu są demonstracje online. Jednym z przykładów jest "Wielki Marsz" (The Big March) - wirtualna demonstracja przeciwko zjawisku cyberprzemocy, która odbyła się po raz pierwszy w Wielkiej Brytanii w 2010 roku i zgromadziła ponad 900 tysięcy internautów. Na czym polega taka wirtualna demonstracja? Tak samo jak w klasycznej pikiecie czy pochodzie, chodzi o to, aby zgromadzić pod jednym hasłem jak najwięcej ludzi w jednym miejscu i jednym czasie. Różnica polega na tym, że miejscem są konkretne strony w internecie, a demonstranci nie pojawiają się tam osobiście tylko przez awatary, czyli stworzone specjalnie do tego celu cyfrowe alter ego. Tak samo jak na prawdziwą demonstrację, na wirtualny pochód można zabrać własny transparent. W tym roku organizacja BeatBullying po raz kolejny organizuje Wielki Marsz, tym razem zapraszając internautów z całej Europy. Celem jest zgromadzenie miliona osób, które 11 czerwca pójdą w wielkim wirtualnym pochodzie. Demonstracja, złożona z animowanych awatarów przemaszeruje tego dnia przez strony internetowe, które wezmą udział w akcji (w 2010 r. przemarsz odbył się między innymi przez witryny Google'a, Facebook'a czy MTV) domagając się lepszej ochrony przed przemocą i nienawiścią w internecie.

Chodźmy razem

Na "Wielki Marsz 2014" można się jeszcze zapisywać. Wystarczy wejść na stronę www.wielkimarsz.pl lub, bezpośrednio, na bigmarch.beatbullying.org zarejestrować się, stworzyć i ubrać swój awatar, wyposażyć go w transparent i gotowe. Do 11 czerwca awatary będą oczekiwały na demonstrację w wirtualnym parku, w którym można spotkać się z innymi uczestnikami akcji lub wchodzić do namiotów, w których różne organizacje prezentują swoją ofertę i swoje dokonania.