• Foto (R)ewolucja

    tekst: Łukasz Wojtasik, NUMA 03/2012

Najnowsze Artykuły

  • Biometria

    Na pewno już gdzieś słyszeliście to hasło, może nawet z niej korzystacie - ale czy wiecie, na czym dokładnie polega ta metoda?

    tekst: Joanna Putz-Leszczyńska NASK

    czytaj
  • Przerwa w siedzeniu

    Oto Kosma. Kosma zaczyna dzień od śniadania. Siada przy stole, czasem z kotem na kolanach. Do szkoły jedzie metrem i zazwyczaj udaje mu się usiąść. W szkole siedzi w ławce pod oknem, a w domu odrabia lekcje, siedząc przy biurku. Telewizję ogląda z fotela. Wieczorami lubi z kolegami posiedzieć na ławce pod blokiem albo pójść z dziewczyną do kina - siadają wtedy w ostatnim rzędzie.

    tekst: Ewa Dziemidowicz

    czytaj
  • NumaRady - ON LINE - kontroluj się

    W TYM NUMERZE RADZI Marta Wojtas - koordynator projektu Helpline.org.pl w Fundacji Dzieci Niczyje. Zajmuje się pomocą psychologiczną i treningami dla dzieci, młodzieży i rodziców. Szkoli również profesjonalistów z kraju i zagranicy z dziedziny pomocy młodym użytkownikom nowych technologii. Jest autorką publikacji poruszających problematykę bezpieczeństwa dzieci i młodzieży w Internecie.

W dzisiejszych czasach fotografowanie to codzienność każdego z nas, bo któż nie ma aparatu? choćby w telefonie? Dokumentujemy na zdjęciach każde wydarzenie, imprezę, podróż, ale też i po prostu życie wokół nas, kiedy tylko mamy na to ochotę. To jednak rzeczywistość ostatnich lat. Jeszcze niedawno posiadanie aparatu nie było tak powszechne, a naciśnięcie spustu migawki "wymagało" specjalnej okazji.


 

 Pierwsza fotografia została zrobiona w 1830 r., a pod koniec XIX stulecia aparaty były już dostępne zwykłym śmiertelnikom. Co jednak ciekawe, tyle zdjęć, ile powstało w całym XIX w., obecnie produkuje się... co 2 minuty. Na całym świecie fotografuje już ponad 2,5 mld ludzi, a 10% zdjęć, które powstały w historii ludzkości, zarejestrowanych zostało... w ostatnim roku!

Przyjrzyjmy się fenomenalnemu przyspieszeniu w historii fotografii - od czasów ekskluzywnych aparatów kliszowych do zdjęcia ze smartfona przerobionego w Instagramie i wrzuconego na Facebooka. 

Fotografia analogowa

Fotografowanie powszechnie dostępne jest od 1888 r. Wtedy to firma Kodak udostępniła pierwszy, prosty w obsłudze aparat, promowany hasłem "You press the button, we do the rest" ("Ty naciskasz guzik, my robimy resztę"). W kolejnych latach powstawały coraz to nowsze rozwiązania, ułatwiające fotografowanie i powiększające rzeszę miłośników nowo powstałego hobby. XX stulecie określa się mianem złotego wieku fotografii analogowej, która (początkowo jedynie w wersji czarno-białej, później również - w kolorowej), związana była jednak z dosyć kłopotliwym z dzisiejszej perspektywy używaniem kliszy. Umożliwiała ona zrobienie  maksymalnie 36 zdjęć, a proces jej wywoływania również nie należał do najłatwiejszych. Wartą odnotowania próbą usprawnienia wynalazku było wprowadzenie na rynek w połowie zeszłego wieku aparatów typu Polaroid, które niemal natychmiast same wywoływały zdjęcia; technologia ta jednak była zbyt droga, żeby się upowszechnić. 

Szczyt wciąż rosnącej popularności fotografii analogowej przypadł na rok 2000, w którym wykonano szacunkowo 85 mld papierowych zdjęć, co daje liczbę ok. 2,5 tys. pstryknięć na sekundę.

Cyfrowa rewolucja

Rozwój fotografii analogowej był imponujący, jednak prawdziwa rewolucja nastała wraz z erą zdjęć w technologii cyfrowej. Aparaty zwane potocznie "cyfrówkami" dawały możliwość natychmiastowego podglądu zdjęcia i zapisania go na karcie pamięci. Pierwsze urządzenia tego typu pojawiły się pod koniec lat 90. minionego stulecia, jednak były one drogie, a ich pamięć - bardzo ograniczona. Od początku XXI w. aparaty stopniowo taniały i stawały się coraz dostępniejsze, a pojemniejsze karty pamięci umożliwiły zapisywanie naprawdę dużej liczby zdjęć. Dyski twarde komputerów zaczęły powszechnie zastępować szuflady i albumy ze zdjęciami. Na papierze drukowano już tylko wybrane fotografie. Kłopotem stało się jedynie wybieranie najciekawszych ujęć spośród setek, czasem nawet tysięcy zdjęć z jednej choćby podróży. W 2005 r. sprzedano więcej aparatów cyfrowych niż analogowych - dzisiaj te ostatnie stały się już właściwie sprzętem dla koneserów. Niedługo potem liczba zdjęć wykonywanych co roku na świecie znacząco przekroczyła 100 mld i wciąż rośnie (obecnie rocznie rejestrowanych jest ponad 4 razy więcej fotografii).

Internetowe repozytoria

Od czasu powszechnej dostępności Internetu stał się on nierozerwalnie związany z fotografią. Niespełna 10 lat temu w sieci pojawiły się tzw. repozytoria, czyli serwisy służące do gromadzenia i prezentowania zdjęć. Dzięki nim pokazanie znajomym albumu z wakacji przestało wymagać uruchomiania komputera i wyświetlania fotografii na monitorze czy też przesyłania ich mailem. Zainteresowani oglądają je w sieci w dowolnym czasie i miejscu.
Repozytoria pozwalają na prostą edycję zdjęć, katalogowanie i opisywanie ich, tagowanie na nich ludzi i przedmiotów. Zgodnie z ideą Web2.0 przypisano im charakter społecznościowy - dają więc możliwość komentowania fotografii, oceniania ich oraz kontaktu z ich autorami. Ideę repozytoriów dobrze opisują ich slogany reklamowe, jak np.: "Share your life in photos" ("Udostępniaj swoje życie poprzez zdjęcia" - Flickr), czy "Organize, edit and share your photos" ("Porządkuj, edytuj oraz udostępniaj swoje zdjęcia" - Picasa). Te oraz inne serwisy dedykowane archiwizowaniu zdjęć przez lata zdobywały coraz większe uznanie. Najpopularniejszy z nich Flickr zgromadził ponad 6 mld fotografii. Wszystkie te portale zostały jednak w ostatnich latach zdeklasowane przez Facebooka. Dane z zeszłego roku donoszą o ponad 140 mld zdjęć zamieszczonych na łamach serwisu przez rosnącą rzeszę jego użytkowników. Fenomen Facebooka potwierdza fakt, że obecnie trafia tam ok. 20% wszystkich wykonywanych zdjęć, czyli ponad 70 mld fotografii rocznie!Nietrudno też wywnioskować, że polityka Facebooka nastawiona jest na umacnianie pozycji światowego archiwum fotografii (świadczy o tym chociażby transakcja zakupu przez FB w lipcu 2012 r. serwisu Instagram za astronomiczną kwotę miliarda dolarów).

Aparat w telefonie

Kolejnym milowym krokiem w historii fotografowania było wyposażenie w aparaty fotograficzne telefonów komórkowych. Dzięki temu istotnie poszerzyło się grono fotografujących, a zdjęcie można już teraz zrobić praktycznie w każdej sytuacji (przecież właściwie ani na krok nie rozstajemy się z telefonami). Co prawda, początkowo jakość tego typu aparatów pozostawiała wiele do życzenia, ale w ostatnim czasie z powodzeniem zastępują one tradycyjne cyfrowe urządzenia. Parametry aparatu stały się jednym z podstawowych kryteriów wyboru telefonu przez klientów, więc na tym właśnie polu rozgrywa się dziś technologiczna walka producentów. Coraz częściej zaskakiwani jesteśmy nowymi, ciekawymi propozycjami. Dotyczy to szczególnie smartfonów i aplikacji, które pozwalają użytkownikom na edytowanie, przerabianie i udostępnianie zdjęć. Najpopularniejszym programem tego typu jest wspomniany już wcześniej Instagram, który w prosty sposób pozwala na przepuszczenie zrobionego telefonem zdjęcia przez jeden z wielu atrakcyjnych filtrów i opublikowanie go niemal w tej samej chwili w wybranym serwisie społecznościowym (jak choćby Facebook).

W 2010 r. globalna liczba użytkowników telefonów z aparatami przekroczyła 1 mld, obecnie jest ponad dwukrotnie wyższa. Smartfony stanowią 70% wszystkich telefonów sprzedanych jak dotąd w 2012 r.

Nowa jakość, nowe wyzwania

Nowa jakość w fotografii, wynikająca z jej powszechnej dostępności i coraz silniejszego powiązania z Internetem i telefonią komórkową, jest fascynująca, ale wymaga też ostrożności. Dzielmy się naszym życiem przez fotografie, ale może nie przez wszystkie i nie ze wszystkimi? Repozytoria dają możliwość ustawiania poziomu prywatności publikowanych fotografii. Korzystajmy z nich! Pokażmy światu to, co dla świata, a dostęp do innych zdjęć zaoferujmy tylko znajomym czy nawet węższej grupie osób - np. uczestnikom danej wyprawy lub imprezy. Jeżeli traktujemy repozytoria jedynie jako przechowalnię albumów, ustawmy parametry profilu tak, żebyśmy tylko my mieli do nich dostęp.

Często występujemy na zdjęciach robionych przez innych i nie zawsze życzymy sobie, żeby były one publikowane. Pamiętajmy, że te same zastrzeżenia mogą mieć także bohaterowie naszych fotografii. Pamiętajmy, aby pytać o zgodę na publikację zdjęcia wszystkich, którzy są na nim widoczni i oczekujmy tego samego od osób dysponujących fotografiami z naszym udziałem. 

Warto też czytać regulaminy. Co właściciele serwisu mogą zrobić z publikowanym przez nas zdjęciem? Czy nie tracimy nad nim kontroli, czy np. nie przekazujemy danej firmie praw do jego wykorzystania bez naszej dodatkowej zgody (lub nawet wiedzy)? 

Jeżeli nie magazynujemy fotografii w sieci z uwagi na bezpieczeństwo czy też zwykłe lenistwo, pamiętajmy o kopii zapasowej dla wszystkich (lub chociażby tych najcenniejszych!) zdjęć. Możemy przechowywać je na pamięci USB czy dysku zewnętrznym. Szkoda byłoby wraz z awarią twardego dysku albo zgubieniem telefonu stracić kolekcję ujętych w kadry cennych wspomnień z wakacji lub... kilku lat życia.

Dane liczbowe i wykresy wykorzystane w tekście pochodzą z artykułu "How many photos have ever been taken?" (http://blog.1000memories.com)