• Jeden dzień z życia

    tekst: Robert Makowski, NUMA 01/2012

Najnowsze Artykuły

  • Zanim się zirytujesz

    Udział w wielkim projekcie można wziąć również zupełnie nieświadomie.

    tekst: Robert Makowski

    czytaj
  • Przedmioty mają głos

    Dawno, dawno temu, Internet był tylko dla ludzi, dziś coraz częściej to przedmioty komunikują się między sobą, gromadzą informację i przesyłają je przez globalną sieć. Co nas czeka w niedalekiej przyszłości?

    tekst: Ewa Dziemidowicz

    czytaj
  • Internetowa orkiestra

    Film to tylko jeden z aspektów sztuki tworzonej przez społeczności.

    tekst: Robert Makowski

    czytaj

24 lipca 2010 roku ponad 80 tysięcy ludzi z całego świata wyciągnęło swoje kamery, aparaty fotograficzne lub telefony, by sfilmować to, co dla nich ważne, powiedzieć, czego się boją lub - po prostu - pokazać innym kawałek swojego świata.


Na serwis YouTube wgrano 4,5 tysiąca godzin filmów - ich obejrzenie przez jedną osobę zajęłoby ponad pół roku non stop. Przesłane materiały przejrzała jednak grupa filmowców i studentów szkół filmowych, a te, które uznano za najlepsze i najciekawsze, zmontowano w 95-minutowy film dokumentalny pod tytułem "Dzień z życia" (Life in a Day).

- Gdy zamknę oczy, widzę różnych ludzi z całego świata - mówi jeden z bohaterów, a jednocześnie autorów filmu.
"Dzień z życia" to film o ludziach zrobiony przez filmowców-amatorów. To właściwie jeden wielki eksperyment - nigdy wcześniej nie próbowano zaangażować tysięcy amatorów do stworzenia pełnometrażowego filmu, który miałby być wyświetlany w kinach na całym świecie. Nigdy wcześniej - bez użycia Internetu - taki eksperyment nie byłby też możliwy. To jeden z internetowych fenomenów - możliwość zjednoczenia ogromnej grupy ludzi biorących udział we wspólnym przedsięwzięciu na niespotykaną do tej pory skalę. Fenomenem jest również to, że internetowa twórczość wychodzi poza samą sieć, trafiając do świata realnego - na kanale filmu w serwisie YT można znaleźć daty kinowych premier w kolejnych państwach. Niestety, w momencie wydawania "NumaNuma" data polskiej premiery nie jest jeszcze znana.

Chociaż wszyscy twórcy wykorzystanych w filmie fragmentów figurują w napisach końcowych jako współreżyserzy, potrzebny był jednak profesjonalny producent i reżyser. Produkcją filmu zajął się Ridley Scott, reżyser znany chociażby z "Helikoptera w ogniu" lub "Gladiatora", a przede wszystkim "Łowcy androidów" i pierwszej części "Obcego". Reżyserii filmu podjął się z kolei Kevin Macdonald, znany m.in. z "Ostatniego króla Szkocji".

Ten "user generated film" to spełnienie wyobrażeń o sieci, której odbiorcy będą jednocześnie autorami jej zawartości, a zadaniem profesjonalistów jest jedynie przygotowanie narzędzi pozwalających na wyrażanie siebie. Takie serwisy internetowe, których treść jest generowana przez użytkowników, były założeniem Web 2.0. Nie na darmo serwis YouTube nosi podtytuł "Broadcast Yourself". Może więc warto wyjść poza "twórczość" polegającą na zawieszeniu słit foci na fotka.pl lub kolejnej kopii "Ale urwał..." na YT, by wziąć udział w tworzeniu czegoś o całkowicie nowej jakości? Tym razem udało się to tylko jednemu Polakowi - puentą filmu jest burza nad Zakopanem, którą do projektu nadesłał Tomasz Skowroński.