• Pokolenie 140 znaków

    tekst: Filip Dudkiewicz, NUMA 05/2013

Najnowsze Artykuły

  • Jak Zostać Blogerem

    Największą - moim zdaniem - zaletą internetu jest nie to, ile rzeczy można w nim znaleźć, ale to, że pozwala w łatwy sposób tworzyć i rozpowszechniać własne treści.

    tekst: Marcin Wojtasik

    czytaj
  • Kliknij w krowę

    Czy zdarzyło wam się kiedyś wciągnąć w grę internetową tak bardzo, że nie byliście w stanie się powstrzymać od wejścia, kliknięcia, sprawdzenia, co się stanie, spróbowania jeszcze raz? Czasami gra może być banalna i niezbyt inteligentna, a mimo to nie możemy się jej oprzeć. Amerykański badacz Ian Bogost postanowił rozłożyć na części pierwsze psychologiczne mechanizmy, które stoją za naszym zachowaniem w grach. W tym celu przeprowadził internetowy eksperyment, który wymknął mu się spod kontroli.

    tekst: Szymon Wójcik

    czytaj
  • game on

    Co zrobić, żeby ludzie robili to, czego od nich chcemy? Czy wystarczy wzbogacić rzeczywistość o elementy gier?

    tekst: Rafał Sadowski

    czytaj

Idąc do restauracji, pubu, kawiarni czy tawerny, coraz częściej widzimy młodych ludzi, którzy cały czas kurczowo trzymają w rękach smartfony. Robią zdjęcia swoim potrawom, piszą SMS-y, sprawdzają Facebooka, Twittera lub przeglądają internet. Dlaczego więcej uwagi poświęcamy ekranom naszych urządzeń niż osobie, która siedzi naprzeciwko?


Coraz częściej z mediów społecznościowych korzysta się za pomocą urządzeń przenośnych - telefonów i tabletów. Większość wiadomości na Twitterze, który szczególnie popularny jest wśród nastolatków w USA, wysyłana jest właśnie z urządzeń mobilnych. Na czym polega sukces Twittera? Wiadomości, które są na nim udostępniane, nie mogą przekroczyć 140 znaków. Z jednej strony to zaleta. 140 znaków to ok. 20 słów. Tyle potrafi napisać każdy, i to nawet całkiem szybko. Na całym świecie serwisy informacyjne tweetują najważniejsze wiadomości, a gwiazdy dzielą się swoimi spostrzeżeniami, żartami czy ogłaszają daty premier swoich albumów. Z drugiej strony to jednak wada. Jak młodzi ludzie mają uczyć się rozmawiać, nawiązywać kontakty i długotrwałe więzi, jeżeli większość ich wypowiedzi ogranicza się do 140 znaków? Nie dotyczy to jednak tylko Twittera. W Polsce większość nastolatków rozmowy przez internet prowadzi na messengerze albo na Facebooku. Czy rzeczywiście jesteśmy w stanie nadać w ten sposób całą długą wypowiedź, taką, jaka miałaby miejsce w prawdziwej rozmowie? Najczęściej ograniczamy się do ogólników, skrótów, emotikonek zamiast napisać to, co naprawdę myślimy.

Fenomen Instagramu

Czasem jednak słowa można zastąpić jednym zdjęciem. I... tutaj pojawia się Instagram. Serwis, który w połowie 2012 roku miał 80 milionów użytkowników i 40 miliardów udostępnionych zdjęć. Każdy, kto posiada smartfona, może zrobić zdjęcie czegoś, co go zadziwiło, zachwyciło, rozśmieszyło lub zapadło mu w pamięć. Korzystam z Instagramu codziennie, a najpiękniejsze jest w nim to, że pozwala odkrywać nowe, ciekawe fotografie, które często mogłyby zostać niezauważone pod stertą innych zdjęć. Teraz Instagram pozwala użytkownikom również na zamieszczanie krótkich filmików - do 15 sekund. Już przez pierwszą dobę po dodaniu tej opcji na Instagram wrzucono 5 milionów filmików, a w ciągu pierwszych 8 godzin, podczas mistrzostw NBA, na Instagramie opublikowano materiał filmowy o łącznej długości 1 roku! Dodatkowo nowa funkcja jest doskonałym narzędziem marketingowym. Np. trailer nowego filmu o Steveie Jobsie po raz pierwszy został opublikowany właśnie w tym serwisie. Instagram (w teorii) łączy ludzi, zbiera ich wspomnienia i pozwala się nimi dzielić. Pod hashtagiem #openerfestival kryje się blisko 39 tysięcy zdjęć, zatrzymanych w kadrze momentów z tego wydarzenia muzycznego.

Złudna bliskość

Jednak czy zamiast porozmawiać możemy komuś wysłać zdjęcie? Czy SMS może zastąpić spotkanie z drugą osobą? Żyjąc w ciągłym biegu, nie mamy czasu na głębsze relacje ze wszystkimi znajomymi. Wolimy udostępnić zdjęcie, status czy twitta, napisać do znajomych na Facebooku czy WhatsAppie. To daje nam złudne uczucie "bycia w kontakcie" z bliskimi. Istnieje jeszcze jeden powód, dla którego mając chwile wolnego, tak chętnie sięgamy po telefon. Boimy się samotności. Boimy się, że nie będziemy mieli komu zwierzyć się z naszych sekretów, opowiedzieć o ciężkim dniu. Odpalając Facebooka, mamy pewność, że ktoś nas usłyszy, że ktoś przewijający newsfeed polubi nasze zdjęcie, zainteresuje się nami. Po jakimś czasie wolimy już, żeby dostrzeżono nas w sieci niż w prawdziwym świecie. Pozwalamy sobie ograniczać naszą refleksję do 140 znaków, 15-sekundowego urywka naszego życia, jednego zdjęcia. Urządzenia, które nosimy w kieszeniach, uzależniają nas. Wpływają na naszą psychikę, kuszą. Media społecznościowe w telefonach to świetna sprawa - pozwalają nam szybko porozumieć się ze znajomymi, odkryć nowe, fajne rzeczy albo pozwolić, byśmy sami zostali przez kogoś odkryci. Jednak nie możemy pozwalać, by stały się ważniejsze niż kolacja ze znajomymi, wspólne wyjście do kina czy zwykła rozmowa.

Jak temu zaradzić?

Jakiś czas temu na stronie medium.com natknąłem się na artykuł z radą, która wydaje mi się genialna. Autor opisuje, jak podczas spotkania towarzyskiego w restauracji wszyscy byli zbyt zajęci sprawdzaniem maili czy wrzucaniem fotek jedzenia, by cieszyć się ze wspólnie spędzanego czasu. Autor wprowadził zasadę: każdy odkłada telefon na stół, ekranem do dołu. Kto pierwszy podniesie swojego smartfona, płaci za wszystkich! Pomyśl, może następnym razem warto wypróbować tę metodę, by być bliżej siebie w rzeczywistym świecie, zamiast tylko "zaczepiać się" na Facebooku?