• Społecznie w Internecie

    tekst: Monika Kaczmarek - Śliwińska, NUMA 02/2012

Najnowsze Artykuły

  • Fejsmen daje radę

    Problem prywatności jest poważny, co nie znaczy, że można o nim mówić tylko serio. A przykład Fejsmena doskonale to udowadnia.

    tekst: Ewa Dziemidowicz

    czytaj
  • Telewizja na życzenie

    Pomysł na połączenie komputera z telewizorem nie jest nowy. Ale w międzyczasie pojawił się jeszcze Internet.

    tekst: Robert Makowski

    czytaj
  • Prywatność w sieci

    Badania pokazują, że niemal wszyscy młodzi internauci w Polsce korzystają ze społeczności internetowych, takich jak Facebook, nk.pl czy Twitter. Pewnie was to nie dziwi, bo sami macie profil w co najmniej jednym z tych serwisów. Czy jednak w odpowiedni sposób zarządzacie tam swoją prywatnością?

    tekst: Ewa Dziemidowicz

    czytaj

Pajacyk, Okruszek, "Zaproszenie do znajomych" czy "Wielkie Święta dla Najmniejszych" - to akcje społeczne, które nie miałyby szansy zaistnienia nigdzie indziej jak w Internecie. Wymagają jednak reakcji osoby po drugiej stronie monitora. Jak ją pozyskać?


Promowanie prospołecznych postaw staje się coraz większym wyzwaniem. Kryzys ekonomiczny, większa liczba organizacji, które próbują pozyskać fundusze na swoją działalność, wpływają na poszukiwanie nowych dróg dotarcia do społeczności. Fundacje chcą nas zmotywować do działania, pozyskać wolontariuszy, poprosić o wsparcie finansowe lub rzeczowe, podpisanie petycji? Czasami wystarczy dobra wola i poświęcenie kilku minut, aby komuś pomóc. Często jednak tłumaczymy naszą bezczynność brakiem czasu lub wiedzy o problemach, które bezpośrednio nas nie dotyczą. Na szczęście są wśród nas osoby, które swoją pozytywną energię, pasję i chęć pomocy przekuwają w różnego rodzaju akcje. Akcje najpierw jednorazowe, później cykliczne, stają się czasami sposobem na życie i pracę zawodową. Ludzie pozytywnie zakręceni zakładają więc fundację, powołują stowarzyszenie i... I wtedy często się okazuje, że powodzenie ich działań zależy od poparcia społecznego, a to z kolei - od tzw. wizerunku, czyli od tego, jak organizacja jest odbierana przez innych. Z reguły działa zasada: "jak cię widzą, tak cię piszą", więc im lepiej organizacja jest kojarzona, im lepsza "energia", tym większa szansa na pozyskanie wsparcia dla działań. Pomocne są media, które docierają do odbiorcy masowego - widzimy więc w prasie, radiu i telewizji różnego rodzaju informacje promujące konkretne działania. Jednakże w czasach Facebooka, YouTube'a, Wykopu itp. warto zwrócić uwagę na tę część Internetu, która pozwala organizacji stworzyć swój własny środek komunikacji. 

Zwrócić uwagę 

Organizacje w Internecie skupiają się przede wszystkim na zaangażowaniu internauty poprzez informowanie, zabawę, konkursy, darmowe gadżety. Ważna jest także odpowiedź internautów na działania organizacji, bo od tego zależy jej sukces lub klęska. Dzięki reakcji użytkowników netu organizacja może oceniać swoje działania. Jeżeli internauci chętnie włączają się w jej pracę i sprzyjają jej działaniom, oznacza to, że jest to właściwy sposób dotarcia do odbiorcy. Jeśli nie reagują, warto pomyśleć o zmianie sposobu komunikacji.

Pozyskać zainteresowanie internautów,wbrew pozorom, jest trudno. Mimoże młodzi ludzie coraz dłuższej przebywają online, nie zawsze mają ochotę poświęcić czas na sprawy, które nie są zabawne. Codziennie 56 milionów ludzi, a 290 milionów miesięcznie korzysta z gier na Facebooku. W każdym miesiącu facebookowi gracze przez 927 milionów godzin sadzą wirtualne marchewki albo doją krowy na farmie. Organizacja musi więc znaleźć sposób, aby część energii poświęcanej rozrywce przekierować na sprawy ważne społecznie.

Jak oni to robią?

Aby zaistnieć w Internecie, trzeba być w nim aktywnym i zainicjować dialog. W praktyce oznacza to pracę nad strategią obecności w Internecie. Same chęci i pomysł nie wystarczą. Trzeba przemyśleć i omówić działania, cele i sposoby ich realizacji, należy wyodrębnić grupy docelowe (target), przeliczyć koszty. I dopiero gdy już wiadomo, do kogo się mówi i jakim językiem, można przystąpić do działania. Organizacje funkcjonują w Internecie między innymi po to, by pozyskać środki na swoją działalność statutową. Większość z nich albo zwraca się z prośbą do darczyńców-internautów o przelew lub np. wysłanie płatnego SMS-a albo też prosi o wykonanie konkretnej akcji. Pierwszą opcję wykorzystuje np. Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy, która umożliwia dokonanie wpłaty darowizny prosto z Facebooka. Jako podziękowanie na tablicy darczyńcy przyklejone zostaje wirtualne serduszko, którego kolor zależy od wysokości wpłaty. Ci, którzy chcą wesprzeć działania organizacji, ale nie mają pieniędzy, mogą wejść np. na stronę internetową Pajacyka lub Okruszka. Ten pierwszy już od kilkunastu lat pomaga dzieciom niedożywionym w Polsce. Wystarczy kliknąć w brzuszek Pajacyka raz dziennie, aby kwota zadeklarowana przez sponsora akcji powędrowała na rzecz głodnych dzieci. Pajacyk, podążając z duchem czasu, ma nie tylko stronę internetową, lecz także darmową aplikację na iPhone'a i oczywiście swój fanpage na FB. Podobnie działa Okruszek, który poprzez "klikanie' zbiera na różne formy pomocy i zapobiegania bezdomności.


Gdy cel nie wystarczy


Czasami, aby pozyskać energię internautów, nie wystarczy dobra społecznie akcja. Trzeba nadać jej formę zabawy, tak jak to miało miejsce w przypadku aplikacji
FB "Wielkie Święta dla Najmniejszych". Zabawa polegała na tym, aby na wirtualnej choince przed i po świętach Bożego Narodzenia, klikając zapalić lampkę. Po zapaleniu 30 tysięcy wirtualnych lampek Fundacja Dzieci Niczyje miała pozyskać środki dla swoich podopiecznych. Trzy tygodnie i 30 tysięcy kliknięć - jak na zabawę mało, bo przecież lubimy się bawić. Ale jak na akcję ważną dla wielu potrzebujących - bardzo wiele. Udało się, lampki rozświetliły choinkę, a każdy, kto kliknął, przekazał dobro i trochę zaangażowania. Poprzez zabawę na Facebooku pieniądze zbiera także Fundacja Anny Dymnej "Mimo wszystko". Jedna z akcji polega na wyszukaniu ludzi szczęśliwych, którzy zaznaczą miejsce swojego zamieszkania i zechcą się podzielić swych szczęściem z potrzebującymi minimum złotówką. Niby niewiele, ale gdy znajdzie się wielu szczęśliwych, może się okazać, że to bardzo dużo. Na razie z mapy ludzi szczęśliwych wynika, że najwięcej ich mieszka w Krakowie. Może warto stanąć do rywalizacji pomiędzy miastami? Inne organizacje stawiają na konkursy - to także świetny sposób na zwrócenie uwagi internauty najpierw na nagrodę,  a następnie na komunikowany problem społeczny. W akcji "Jestem widoczny - odbija mi rozsądek" można wygrać raz czekoladki, raz iPad?a 2. Oczywiście przy okazji promuje się akcję wśród kolejnych internautów. Bo istnienie w Internecie ma sens, gdy w działania organizacji zaangażuje się wiele osób. Na Facebooku znajdziemy także akcje społeczne, które nie oczekują od nas żadnego wsparcia. Ich celem jest po prostu przekazanie ważnej idei. Jedną z takich akcji jest kampania Polskiego Czerwonego Krzyża "Zaproszenie do znajomych", nawiązująca do facebookowego narzędzia "Zaproś znajomych". Akcja polega na włączeniu do grona swoich znajomych wirtualnej Ali, którą następnie trzeba polecić swoim przyjaciołom na FB. Ideą akcji jest, aby spot rozprzestrzeniał się po sieci jak wirus, celem kampanii zaś przestrzeganie przed niepewnymi znajomościami, które mogą skutkować zakażeniem się wirusem HIV. 

Społecznicy - to my?

Ktoś powiedział, że dopóki myśląc o pomocy innemu człowiekowi, nie widzimy w tym siebie, dopóty akcja ma marne szanse powodzenia. Czas więc używane słowo "internauta" zastąpić słowem "my" lub "ja". Może więc zamiast zastanawiać się po wejściu na Facebooka, czy posadzić kolejną sałatę na wirtualnej farmie, poukładać rozsypane kulki, czy ułożyć puzzle z naszego zdjęcia, warto kilka minut poświęcić na pomoc drugiej osobie? Czasami to tylko kilka kliknięć, ale przy sile społeczności Facebooka efekt może być imponujący.
Więc klikamy? :)