• W chmurze

    tekst: Ewa Dziemidowicz, NUMA 04/2013

Najnowsze Artykuły

  • Rozmowa z Kayah

    Rozmowa z Kayah o prawie w sieci i branży muzycznej, fenomenach internetu i przyszłości muzycznych nośników. Kayah - piosenkarka, autorka tekstów, producentka muzyczna. Kieruje własną wytwórnią płytową i agencją koncertową Kayax, która zajmuje się promowaniem młodych i niezależnych artystów.

  • Kontrola Internetu - komu na niej zależy?

    Wyobraźcie sobie, że pewnego dnia po uruchomieniu przeglądarki internetowej wpisujecie adres ulubionego serwisu i w odpowiedzi, zamiast wyświetlenia strony, otrzymujecie komunikat typu "Dostęp zablokowany". Czy tak właśnie będzie wyglądać przyszłość internetu?

    tekst: Tomasz Popielarczyk

    czytaj
  • NUMA VINTAGE - Dyskietka 3,5 cala

    Dyskietki były pierwszym stosowanym na skalę masową środkiem przenoszenia danych komputerowych. Ich historia jest ciekawą lekcją na temat tego, jak rodzą się i umierają mass-technologie. Dostarcza także wielu przykładów na to, jak może wyglądać ich drugie życie.

    tekst: Marcin Wojtasik

    czytaj

Dlaczego chmura nazwana została chmurą? Czy rzeczywiście z wyglądu bądź zachowania przypomina płynącego po niebie nimbusa czy cumulusa?


Otóż legenda głosi, że dawno, dawno temu, kiedy internet był jeszcze nowy i nie do końca rozpoznany, informatycy, opisując, w jaki sposób urządzenia łączą się z siecią, do zilustrowania tematu posłużyli się właśnie rysunkiem chmury (wcześniej ta sama metafora wykorzystywana była do obrazowania zasady działania sieci telefonicznych).

Cloud computing, chmura obliczeniowa czy też przetwarzanie w chmurze, to pojęcia, które odnoszą się do sposobu zarządzania danymi, polegającym na tym, że dane i aplikacje są przechowywane i przetwarzane na serwerach zewnętrznych, a nie na komputerze użytkownika. Aby uzyskać do nich dostęp, wystarczy jedynie - albo "aż" - połączenie z internetem. Nie trzeba natomiast kupować licencji, instalować oprogramowania czy tworzyć kopii zapasowych.

Mam tam całkiem nowe miejsca i całkiem nową przestrzeń? Możesz mi nie wierzyć, lecz ta chmura leży bardzo blisko i z każdego miejsca mogę wejść tam szybko.

Koncepcja cloud computingu może wydawać się nowa, natomiast z oferowanych przez nią rozwiązań każdy z nas korzysta już od dawna - nawet jeśli nie jesteśmy tego świadomi. Coraz mniej informacji zapisujemy na twardych dyskach, a coraz więcej naszych danych trafia właśnie do chmury. Najlepszym przykładem jest chociażby nasza poczta e-mailowa - te tysiące maili, których nie usuwamy z naszych kont ani nie ściągamy na dysk, najspokojniej "bujają sobie w obłokach", czyli na zewnętrznych serwerach. 

Podobnie rzecz ma się ze zdjęciami - nie załączamy już sobie fotek z wakacji do maila (a jeszcze niedawno był to standard), w zamian za to wysyłamy znajomym link do albumu w serwisie Picasa czy Flickr. Kiedy potrzebujemy wysłać plik ważący kilka GB, korzystamy z serwisów takich jak RapidShare bądź WeTransfer, a nadawcy podajemy tylko link do pliku na serwerze.

Kolejnym przykładem są programy Google Docs versus MS Office. Pierwsze - wymagają zainstalowania na twardym dysku komputera; na dysku bądź nośnikach zewnętrznych, takich jak pendrive'y zapisujemy też wszelkie stworzone w takim programie dokumenty czy pliki. Inaczej rzecz ma się z aplikacją Google docs, którą otwieramy w oknie przeglądarki, a wszelkie dane zapisujemy na zewnętrznym serwerze. Nad dokumentami możemy pracować grupowo i mamy do nich dostęp z każdego miejsca, w którym się znajdujemy. Warunkiem jest oczywiście dostęp do internetu. I to jest właśnie klucz do chmury: bez szybkiego dostępu do sieci korzystanie z coraz to bardziej skomplikowanych aplikacji online po prostu nie byłoby możliwe.

Chmura obliczeniowa może mieć różne formy: prywatną - zaprojektowaną dla konkretnej organizacji czy firmy, publiczną - dostępną dla wielu odbiorców, np. konkretnych branż (ale też po prostu - dla społeczeństwa), społecznościową - obsługującą konkretną grupę odbiorców (np. organizacje polityczne, naukowe) oraz hybrydową - która łączy w sobie właściwości dwóch lub więcej chmur. 

Po prostu weźmy, co tylko chcemy, i przenieśmy się do miejsca nie z tej ziemi?

Kiedy przeprowadzamy nasze dane na chmurę - dokąd tak naprawdę trafiają? Chmura to po prostu ogromne centra przetwarzania danych. Obecnie działa ich (różnej wielkości) ponad 3 miliony. Te największe (przykładowo: centrum danych Microsoftu, które mieści się w Waszyngtonie, ma powierzchnię 10 boisk piłkarskich) usytuowane są najczęściej w Europie albo Ameryce, z dala od terenów zagrożonych powodzią, a nawet tras przelotów samolotów; jak pokazał huragan Sandy, który niedawno całkiem poważnie utrudnił działanie około 150 takich centrów, jest to bardzo słuszne założenie.

Jeśli korzystasz zatem z iClouda firmy Apple, to znaczy, że wynajmujesz powierzchnię w centrach danych tej firmy w Oregonie, Północnej Karolinie albo Kalifornii. Nasze facebookowe aktualizacje również "mieszkają" w tych stanach, a także w Virginii oraz Szwecji.

Lewituje tu gdzieś w górze mój wirtualny świat, bez wad, ja w nim w kapturze.

Bez wad - czyli również przyjazny dla środowiska? Potencjalnie, być może; obecnie jednak "brudne dane" i chmura nie są jeszcze do końca ekologiczne. W swoim raporcie "Jak czysta jest Twoja chmura" Greenpeace podsumował działania związane z cloud computingiem - i nie wygląda to dobrze. Ogromne centra przetwarzania danych napędzane są bowiem w 50-80% przez energię pozyskiwaną z węgla bądź też energię nuklearną. Nie musi tak być; dostawcy mogą korzystać z odnawialnych źródeł energii. Na razie na krok w tym kierunku zdecydowały się Google, Yahoo oraz Facebook. Również Apple rozpoczął w Kalifornii budowę farmy słonecznej, która zasilać będzie zlokalizowane tam centrum. Niestety, Amazon i Microsoft pozstają przy energii pozyskiwanej starą metodą - ze spalania węgla. A według danych organizacji Greenpeace centra danych mogą zużywać tyle samo energii, co 250 tysięcy domów i można je dostrzec nawet z kosmosu!

Czuję się tam bezpieczny, jak chcesz, to wejdźmy tam razem?

Z bezpieczeństwem w chmurze bywa różnie. W 2007 roku Scotland Yard zapobiegł spiskowi członków organizacji Al Kaida, którzy planowali zniszczyć jedno z większych brytyjskich centrów przetwarzania danych, należące do firmy Telehouse Europe. Pokazuje to, że takie "przechowalnie" informacji mogą być atrakcyjnym celem dla terrorystów. To właśnie dane (a nie złoto, diamenty czy ropa) uważane są obecnie za najcenniejszy towar. A kiedy nasze dane trafiają do chmury - przestajemy mieć nad nimi kontrolę. Warto więc traktować chmurę rozważnie, ale też nie popadając w panikę; nasze zdjęcia z wakacji czy kolekcja muzyki to jednak nie to samo, co korporacyjne tajemnice.

Nie zabieram tam ze sobą pensji, twoich pretensji, tylko te momenty, w których słupek rtęci pękał. Biorę tam najlepsze wersy, moje mp3, sporo płyt, trochę chwil w pamięci uwiecznionych i na zdjęciach?